Zlot ogólnopolski 2009
Koszelówka (2009-08-28 - 2009-08-30)
Ilosc aut na zlocie: S-Coupe: 0, RD: 11, GK: 8
Organizacja drugiego zlotu ogólnopolskiego HCC, przebiegała bardzo chaotycznie. O dziwo 3 miesiące przed planowanym spotkaniem nie mieliśmy jeszcze ustalonego miejsca pobytu. Ostatecznym organizatorem okazał się nasz klubowy kolega peter_69.
Wybór miejsca padł na Koszelówkę - miejscowość w województwie mazowieckim położoną nad Jeziorem Zdworskim. Zlot odbył się w ostatni weekend sierpnia.
Trzydniowy pobyt mimo pogody w kratkę upłynął wszystkim uczestnikom w miłej klubowej atmosferze.
W piątkowy wieczór po przybyciu wszystkich klubowiczów i zadomowieniu się w naszym ośrodku, rozpoczęliśmy Qpetkową biesiadę przy ognisku. Przy blasku ognia, z przygrywającą w tle muzyką mogliśmy się zapoznać, wymienić doświadczenia, uwagi w temacie naszych aut, ale i najzwyczajniej poimprezować. Mimo iż większość uczestników po raz pierwszy miało okazję się zapoznać, to już po paru głębszych kwadransach panowała atmosfera długoletnich przyjaźni.
Kiedy nastał sobotni poranek wielu naszych Forumowiczów (niektórzy z szumiącą głową) ruszyło na spacer po parku maszynowym, a było co podziwiać. Dzięki dużej ilości aut, różnych generacji, przybyłych z różnych części Polski, każdy miał na czym zawiesić oko...
Tak upłynął czas do wspólnego wypadu do pobliskiego miasta. Wczesnym popołudniem wszyscy uczestnicy zlotu ruszyli w odwiedziny do Płocka. Celem podróży był bulwar nadwiślany. Zdumieniem dla wielu Płocczan była kolumna aut poruszająca się paradną prędkością ulicami ich miasta, w niesamowicie zwięzłym szyku zapewnionym przez koordynatora na dwóch kółkach.
Mimo iż miejscowi serdecznie reagowali na nasze przybycie, to aura zdawała się nie dopisywać naszym odwiedzinom. W strugach deszczu szybka sesja zdjęciowa, a następnie żwawe przemieszczenie się pod dach, na parking Galerii Wisła. Wielu udało się na smakowity obiadek, inni popodziwiali zlot Miss z różnych części świata :) . Z tego miejsca po pewnym czasie ruszyliśmy w drogą powrotną do bazy naszego zlotu.
Sobotni wieczór i noc upłynęły nam równie miło podczas wspólnego grillowania. Impreza była nie gorsza niż dnia poprzedniego, aczkolwiek ze zrozumiałych przyczyn krótsza. Niedzielny poranek wytrwali wykorzystali na zwiedzanie malowniczej okolicy. Natomiast popołudnie było przepełnione czułymi pożegnaniami, niedziela niestety była dowodem na to, że wszystko co dobre szybko się kończy...
Z kompletem niesamowitych wspomnień i z aparatami wypełnionymi po brzegi zdjęciami ruszyliśmy w drogi powrotne do naszych domów.
